Cześć! Miło Cię poznać. Mam na imię Justyna.
Gdy ktoś pyta mnie, dlaczego zostałam fotografką, nie zaczynam od opowieści o tym, że od dziecka bawiłam się aparatem Zenit.
Bo tak naprawdę nie o sprzęt tutaj chodzi.
Chodzi o ludzi. O ich historie, emocje, uśmiechy, spojrzenia i te krótkie chwile, które trwają zaledwie kilka sekund, a później zostają z nami na całe życie. To właśnie dla takich momentów od wielu lat trzymam aparat w dłoniach.

Nie szukam idealnych póz
Najbardziej lubię ten moment, kiedy ktoś po raz pierwszy ogląda swoje zdjęcia i pyta z lekkim niedowierzaniem: „To naprawdę ja?”
Albo mówi: „Nie wiedziałam, że tak wyglądam, kiedy się śmieję”.
Takich chwil nie da się dokładnie zaplanować. One po prostu się dzieją. Dlatego nie szukam idealnie ustawionych póz. Szukam prawdziwych emocji, naturalnych gestów i spojrzeń, których często nie zauważamy, kiedy jesteśmy zajęci przeżywaniem ważnego dnia.
„Nawet nie zauważyliśmy, kiedy robiłaś zdjęcia”.
Bardzo lubię słyszeć te słowa po ślubie, chrzcie czy rodzinnej uroczystości, bo dokładnie taki jest mój sposób pracy.
Jestem blisko. Obserwuję. Łapię spojrzenia, uśmiechy i drobne gesty, ale nie chcę być główną bohaterką Waszego dnia. To Wy nią jesteście. Ja tylko pomagam zatrzymać to, co za chwilę stanie się wspomnieniem.
Przed obiektywem nie trzeba niczego udawać
A kiedy spotkamy się na sesji, prawdopodobnie będziemy dużo rozmawiać.
Nie tylko o zdjęciach. O podróżach, dzieciach, pracy, kawie i o tym, co właśnie dzieje się w Waszym życiu.
Wiem, że wiele osób stresuje się przed obiektywem. Nie wiedzą, gdzie patrzeć, jak stanąć ani co zrobić z rękami. Dlatego zamiast co chwilę mówić: „Proszę się uśmiechnąć”, wolę po prostu z Wami porozmawiać.
Najpiękniejsze uśmiechy pojawiają się wtedy zupełnie naturalnie.
Nie musisz umieć pozować. Nie musisz wiedzieć, jak zachowywać się przed aparatem. Nie musisz również uważać się za osobę fotogeniczną.
Wystarczy, że będziesz sobą. Resztą zajmiemy się razem.
Tysiące dziecięcych uśmiechów i nowy rozdział
Przez wiele lat moja praca była mocno związana z fotografią przedszkolną i szkolną. Był to piękny, choć zdecydowanie niełatwy etap — pełen dziecięcej energii, spontaniczności i sytuacji, których nie dało się przewidzieć nawet z pięciominutowym wyprzedzeniem.
Przez ten czas sfotografowałam tysiące uśmiechów i nauczyłam się, że najlepsze zdjęcie często powstaje chwilę po tym, kiedy przestajemy tak bardzo próbować je zrobić.
Dziś moja fotografia wygląda trochę inaczej. Coraz bardziej skupiam się na tym, co porusza mnie najmocniej: fotografii ślubnej, rodzinnej, portretowej, okolicznościowej i wizerunkowej.
W każdej z nich najważniejszy pozostaje dla mnie człowiek i historia ukryta za zdjęciem.

Obraz, słowa i komunikacja
Z czasem obok fotografii pojawiły się również social media.
Lubię nie tylko tworzyć obrazy, ale także zastanawiać się nad tym, co chcemy za ich pomocą powiedzieć. Pomagam markom porządkować komunikację, budować spójny wizerunek i opowiadać o swojej działalności w sposób, który jest estetyczny, ale przede wszystkim prawdziwy.
Fotografia nauczyła mnie obserwować ludzi. Wieloletnie doświadczenie sprzedażowe nauczyło mnie ich słuchać i lepiej rozumieć, czego naprawdę potrzebują. Dziś łączę te dwa światy w Justyna Art CREATIVE.
Bo dobry obraz potrafi zatrzymać uwagę, ale dopiero odpowiednio opowiedziana historia sprawia, że zostajemy z nim na dłużej.
Jest jeszcze jedna fotografia, którą kocham
Jedzenie.
Uwielbiam fotografię kulinarną. Może dlatego, że sama bardzo lubię gotować.
Pięknie podane danie, filiżanka aromatycznej kawy albo świeżo upieczona szarlotka potrafią być dla mnie równie inspirujące jak zachód słońca podczas sesji plenerowej.
A skoro już o tym mowa — podobno piekę naprawdę dobrą szarlotkę.
Nie zamierzam zaprzeczać.

Miejsce, które nieustannie mnie inspiruje
Na co dzień pracuję także w miejscu, w którym piękna zieleń spotyka się z wyjątkową atmosferą. Jest tam pyszna kawa, dobre jedzenie, a przede wszystkim ludzie. Odbywają się wesela, spotkania i rodzinne uroczystości.
Lubię obserwować, jak ludzie świętują ważne momenty swojego życia. Słuchać rozmów, zauważać drobne gesty i patrzeć, jak zwyczajny dzień nagle staje się dla kogoś jednym z tych, które pamięta się przez lata.
To miejsce nieustannie przypomina mi, dlaczego tak bardzo kocham fotografię.
Kiedy odkładam aparat
Najczęściej zakładam sportowe buty.
Regularnie odwiedzam siłownię, lubię długie spacery po plaży i odkrywanie nowych miejsc w Polsce. Nie trzeba przecież lecieć na drugi koniec świata, żeby zachwycić się pięknym widokiem. Czasami wystarczy skręcić w nieznaną uliczkę albo zatrzymać się na kawę w małej, lokalnej kawiarni.
Kawa to jedna z moich codziennych przyjemności. Podobnie jak gotowanie, które jest dla mnie sposobem na odpoczynek i oderwanie myśli od pracy.
Najważniejszą rolą mojego życia nie jest jednak fotografia. Jest nią bycie mamą.
Moi synowie są już prawie dorośli i każdego dnia przypominają mi, jak szybko płynie czas. Być może właśnie dlatego tak mocno wierzę w wartość fotografii. Wiem, że z biegiem lat zwyczajne obrazy z codzienności stają się bezcennymi wspomnieniami.
Naszą rodzinę uzupełnia jeszcze pewien czworonożny przyjaciel, który skutecznie przypomina mi, że spacer jest dobrym pomysłem niezależnie od pogody.

Największy komplement? Kiedy wracacie
Nie są nim nagrody, liczby ani statystyki.
Najbardziej cieszy mnie wiadomość otrzymana po kilku latach:
„Justyna, fotografowałaś nasz ślub. Teraz chcielibyśmy, żebyś zrobiła zdjęcia na chrzcie naszego synka”.
„Pamiętasz naszą sesję narzeczeńską? Chcielibyśmy spotkać się z Tobą ponownie, tym razem na sesji rodzinnej”.
To dla mnie znak, że stworzyliśmy coś więcej niż jednorazową współpracę. Zbudowaliśmy zaufanie.
I właśnie ono jest dla mnie największą wartością.
Może spotkamy się przy kawie?
Skoro jesteś tutaj i czytasz te słowa, istnieje spora szansa, że mamy podobne podejście do życia.
Lubimy ludzi. Doceniamy małe momenty. Nie gonimy za perfekcją i wierzymy, że najpiękniejsze historie często piszą się same.
Ten blog będzie miejscem, w którym obraz spotyka słowa. Będę dzielić się tutaj fotografią, historiami zza kulis, inspiracjami i tym wszystkim, co pojawia się pomiędzy jednym kadrem a drugim.
Jeżeli szukasz fotografki, przy której możesz czuć się swobodnie, porozmawiać, pośmiać się i jednocześnie mieć pewność, że ważne dla Ciebie chwile zostaną uchwycone z uważnością i sercem — będzie mi ogromnie miło Cię poznać.
Do zobaczenia!
Justyna